Zmartwychwstanie nie jest tylko wspomnieniem wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat. Ono jest po to, abyśmy i my zmartwychwstawali. Abyśmy przechodzili ze śmierci do życia – nieraz bardzo zwyczajnie, pośród codziennych spraw.
Alleluja! Pan zmartwychwstał!
Prawdziwie zmartwychwstał, alleluja!
Kochani moi!
Tym radosnym zawołaniem pozdrawiamy się dziś nawzajem, jakbyśmy składali sobie najpiękniejsze życzenia: udało się – dobiegliśmy. To nie był maraton mierzony kilometrami lecz drogą serca – czterdzieści dni pustyni i postu, ciszy i walki z własną słabością, oczyszczania języka, spojrzenia i pragnień. Czterdzieści dni zmagania z tym, który od początku zazdrości człowiekowi szczęścia i próbuje dosięgnąć go włócznią śmierci.
Lecz włócznia została złamana. Grot już nie budzi lęku. Chrystus zwyciężył. Nasze serca biją dziś wdzięcznością, bo wiemy, jak wielką cenę miało to zwycięstwo. Stajemy onieśmieleni wobec Jego chwalebnych ran – już nie krwawiących, lecz chwalebnych. A On, z cichym spojrzeniem pełnym pokoju, mówi: „Podejdź, dotknij. To wszystko jest naprawdę”.
Zmartwychwstanie nie jest tylko wspomnieniem wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat. Ono jest po to, abyśmy i my zmartwychwstawali. Abyśmy przechodzili ze śmierci do życia – nieraz bardzo zwyczajnie, pośród codziennych spraw. Mówimy czasem: „On jakby zmartwychwstał”. Gdy ktoś powraca do zdrowia po ciężkiej chorobie. Gdy podnosi się po bolesnej porażce, którą wszyscy uznali za ostateczną. Gdy odnajduje w sobie siłę, by naprawić wyrządzone zło, wybierając przebaczenie i miłość. Zawsze wtedy ktoś zmartwychwstał: powrócił do życia, odniósł zwycięstwo nad nieprzyjacielem, zatryumfowała miłość.
W życiu jest tyle małych zmartwychwstań, ponieważ było wielkie Zmartwychwstanie Chrystusa! Ono jest przyczyną wszystkich powrotów do życia, do nadziei. Wszędzie tam, gdzie serce przezwycięża egoizm, przemoc, nienawiść, arogancję, a pochyla się z miłością ku temu, który jest w potrzebie, wychodzi z ciemności, porzuca kajdany uzależnień – wszędzie tam dokonuje się zmartwychwstanie. Tryumf życia nad rozpaczą śmierci...
Wielkanoc jest świętem radości! Ona sprawia, że człowiek biegnie – tak jak biegła Magdalena, jak biegli do pustego grobu Jan i Piotr. Jak przez wieki biegło tysiące misjonarzy, by zanieść na krańce świata nowinę o Zmartwychwstałym.
Wielkanoc jest świętem zakochanych! Ileż miłości musiała mieć w sobie ta kobieta, która przyszła do grobu przed świtem... Przypomina się Chrystus, który – gdy jeszcze było ciemno – wstawał, by rozmawiać z Ojcem. Tylko miłość przyspiesza krok, budzi przed świtem
i rozpala serce.
Wielkanoc jest świętem młodych. Młodych duchem. Jak przypominał papież Franciszek:
„Chrystus żyje! On jest najpiękniejszą młodością tego świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, staje się nowe, napełnia się życiem. Kiedy czujesz się stary z powodu smutku, zranień, lęków czy porażek – On jest blisko, aby przywrócić ci siłę i nadzieję”.
Najdrożsi, pozwólmy, by Pan rozradował nas sobą, na nowo rozkochał i odmłodził naszego ducha. Smutny i zmęczony świat, zalękniony wojennymi konfliktami czeka na takich świadków. Błogosławionej Paschy życzę Wam wszystkim!
Z wdzięcznością za wszelkie dobro
i braterskim pozdrowieniem –
ks. Dariusz Wilk CSMA
Przełożony Generalny
Marki, Wielkanoc’ 2026

