Zbagatelizowana śmierć - 19 lipca

(Mt 12, 38-42) Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: "Nauczycielu, chcieliśmy jakiś znak widzieć od Ciebie". Lecz On im odpowiedział: "Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon".

1. Znak Chrystusowego Krzyża.

„Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.”

Znak Jonasza, to zapowiedź męki i śmierci Jezusa.

Inaczej mówiąc, jest to znak Krzyża.

Wejdźmy, zatem w rolę Szymona z Cyreny i zastanówmy się nad własnym krzyżem naszego życia, który niesiemy świadomie lub nieświadomie.

Zapytajmy siebie:

- co jest krzyżem mojego życia?

 - po co jest mi dany?

 - oraz jak go noszę?

Pomogą nam w tym słowa Jezusa skierowane do Kundusi z Siwcówki :

 "Moimi skarbami: krzyżami dzielę się z duszami.

- Z uprzywilejowanymi dzielę się z tym najcenniejszym skarbem dla ich dobra.

- Grzesznikom zsyłam krzyże na to, by ich naprowadzić na drogę zbawienia.

Ten skarb należy cenić i przyjmować radośnie, za to dusza będzie miała zawsze spokój.

D z i ę k u j  z a  k r z y ż”.

Po czym Jezus ukazuje swojej służebnicy istotę krzyża:

„ O gdybyś wiedziała, jak pragnę zbawienia dusz … gdyby było potrzeba, gotów byłbym za jedną duszę to wycierpieć, co wycierpiałem. Żaden żebrak nie wyciąga tak ręki o kawałek chleba, jak ja wyciągam ręce do dusz wybranych po ofiary, choćby najmniejsze. Przez te ofiary zbawiam dusze”.

Czy kiedy cierpisz i to z różnych powodów: psychicznych, fizycznych czy duchowych czynisz intencje w sercu:

„Panie Jezu łączę się z Twoją Męką na Krzyżu i przyjmuję te wszystkie trudy dnia dzisiejszego oraz cierpienia za zbawienie dusz, a szczególnie za te, które dzisiaj odejdą z tego świata!”

Pomyśl, ile możesz w ten sposób pomóc Jezusowi w zbawianiu dusz?

Co do istoty noszenia swojego krzyża, chciałbym odwołać się do doświadczenia oraz wizji św. siostry Faustyny.

 W jej dzienniczku możemy przeczytać takie oto słowa:

„ Ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża. Kiedy Jezus chwile na nim wisiał, ujrzałam cały zastęp dusz ukrzyżowanych tak, jak Jezus.

I ujrzałam drugi i trzeci zastęp dusz. Drugi zastęp nie był przybity do krzyża, ale dusze trzymały silnie w ręku krzyż;

trzeci zastęp dusz nie był ani ukrzyżowany ani nie trzymał w ręku silnie krzyża, ale wlokły te dusze krzyż za sobą i były niezadowolone.

Wtem rzekł mi Jezus:

„Widzisz, te dusze, które są podobne w cierpieniu i wzgardzie do Mnie, te też będą podobne i w chwale do Mnie; a te, które mają mniej podobieństwa do Mnie w cierpieniu i wzgardzie, te też będą miały mniej podobieństwa i w chwale do Mnie”.

2.       Bóg zlekceważony.

„Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.

Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon".

Jak dwa tysiące lat temu Jezus został zlekceważony przez naród żydowski, tak obecnie czynią to samo ze Zbawicielem narody chrześcijańskie Europy i na świecie.

Czyż nie dlatego tak jest, że współcześni ludzie żyjąc bezmyślnie, zapatrzeni w materializm, zbagatelizowali sobie majestat śmierci?

Współcześnie śmierć nie jest już postrzegana jako znaczące wydarzenie metafizyczne.

Jest to bardziej problem medyczny, społeczny, demograficzny, prawny, ekonomiczny, problem, który staramy się rozwiązać.

Z egzystencjalnej tajemnicy stała się śmierć jednym z wielu  problemów technokratycznego społeczeństwa.

Przestała mieć znaczenie jako najważniejszego celu życia, do którego trzeba się przygotować.

Co gorsza, jest ona często banalizowana.

Przez media oswajamy się z wiadomościami, że kilkuset ludzi gdzieś zginęło, zostało zamordowanych i nie robi to już na nas specjalnego wrażenia.

Promowana jest obecnie nekrokultura, w której śmierć stała  bardzo ważnym elementem przemysłu rozrywkowego: czyni się z niej medialne widowiska, rozpoczynając od filmów animowanych dla dzieci np. film „Coco”, kończąc na podobnych filmach dla dorosłych.

Ze śmierci dzisiaj można się po prostu pośmiać.

W świecie liberalnym, śmierć ma się stać rzeczą tak zwyczajną i pospolitą, tak wystawioną otwarcie na widok publiczny, żeby przestała wreszcie budzić metafizyczny lęk .

 

Skutkiem czego, banalizacja śmierci, prowadzi obecnie wprost do banalizacji życia.

Niemiecko-amerykański filozof Walter Arnold Kaufmann -,  pisze:

„Dla większości z nas śmierć nie przychodzi wystarczająco wcześnie.  Nabywamy więc poczucie, że śmierć jest odległa i bez znaczenia, stąd nasze życia stają się byle jakie i jałowe.”

Podobną uwagą dzieli się niemiecki teolog Gisbert Greshake:

„Gdyby nie było śmierci, życie składałoby się z okropnej nudy, wszystko byłoby równie ważne, więc obojętne, bo zawsze można by było to nadrobić, bądź w nieskończoność odsuwać. Dopuszczenie do siebie poważnej refleksji o własnej śmierci może pomóc w mozolnym budowaniu sensu życia tu i teraz.”

Pomyśl więc za życia o swojej śmierci i już teraz nadaj jej sens.

Jedyną odpowiedzią na sens życia i sens śmierci jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Obecnie aż 30% chrześcijan nie wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa i w życie wieczne.

Problem ten poruszył dwa tysiące lat wcześniej św. Paweł:

„Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania?

Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał.

A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.

 Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa.

Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał.

A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach.” (1Kor 15, 12-17).

Modlitwa: Jezu ten krzyż hańby, który wziąłeś na siebie to krzyż miłosierdzia dla mnie. Przymuszaj mnie, abym codziennie go nosił z miłości do Ciebie! Wywyższam mój krzyż upokorzeń i cierpień oraz dziękuję za niego. Nosząc mój krzyż z cierpliwością, pragnę pomóc Ci Jezu w zbawianiu świata. Oby żadna dusza, za którą Jezu przelałeś swoją Krew nie poszła do piekła. To jest i moje pragnienie. Ty jesteś Panie Zmartwychwstaniem i Życiem. Amen!

Inne artykuły autora

Wąska droga do zbawienia - 19 sierpnia

Dlaczego bogatemu trudniej... - 17 sierpnia

O drodze ku doskonałości - 16 sierpnia