Trwać w Chrystusie - 23 lipca

(J 15,1-8) Jezus powiedział do swoich uczniów: "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami".

Trwać w Chrystusie oznacza, trwać w Jego prawdzie i miłości.

Brygida urodziła się w 1303 r. na zamku w Finstad koło Uppsali. Jej rodzina była spokrewniona z dynastią królewską w Szwecji. Rodzina ta była bardzo religijna. Ojciec co tydzień przystępował do sakramentów pokuty i Eucharystii. Odbył także podróż do Hiszpanii na grób św. Jakuba w Compostelli.

Według żywotów Brygida miała od dziecka cieszyć się oznakami szczególnej przyjaźni Pana Jezusa. Kiedy miała 7 lat, ukazała się jej Najświętsza Maryja Panna i złożyła na jej głowie tajemniczą koronę. Trzy lata później zjawił się jej Chrystus na krzyżu. Na widok męki Pana Jezusa Brygida miała zawołać: "O, mój kochany Panie! Kto Ci to zrobił? Nie chcę niczego, jak tylko miłować Ciebie!"

Wbrew swojej woli Brygida została wydana w czternastym roku życia za syna gubernatora Wastergotlandu, 19-letniego Ulfa Gotmarssona z którym miała ośmioro dzieci.

Po śmierci męża, z poparciem króla i za zezwoleniem Stolicy Świętej, Brygida założyła nową rodzinę zakonną pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela, zwaną często "brygidkami".

Naglona objawieniami, pisała listy do możnych tego świata, napominając ich w imię Pana Boga. Królowi szwedzkiemu i zakonowi krzyżackiemu przepowiedziała kary Boże, które też niebawem na nich spadły. W 1352 roku wezwała papieża Innocentego VI, aby powrócił do Rzymu. To samo wezwanie skierowała w imieniu Chrystusa do jego następcy, bł. Urbana V, który też w 1367 roku faktycznie do Rzymu powrócił.

1 października 1999 r. św. Jan Paweł II listem motu proprio ogłosił św. Brygidę współpatronką Europy (razem ze św. Katarzyną ze Sieny i św. Teresą Benedyktą od Krzyża). Św. Brygida jest także patronką Szwecji, pielgrzymów oraz dobrej śmierci.

1. „Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę”.

Aż siedem razy w tak krótkim tekście Ewangelii wg św. Jana znajdujemy słowo „trwać”.

Dlaczego więc dla św. Jana słowo to jest, aż tak ważne?

Słowo „trwać” u św. Jana występuje zawsze w relacji do Jezusa.

Dla Ewangelisty, od „trwania” lub „nie trwania” w relacji z Jezusem, zależeć będzie wartość naszego życia.

Apostoł tę relację „trwania” lub „nie” w Chrystusie przyrównuje do zależności ,jaka jest między krzewem winnym, a latoroślami.

 

2. Ukryta symbolika latorośli.

Do czego służy latorośl?

Odpowiemy, do przynoszenia owocu w postaci winogron, które w tłoczni wyciskane dają sok, a po fermentacji stają się dobrym winem.

Każdy z nas pamięta słynne słowa Niewiasty, Matki Jezusa z Kany Galilejskiej: „Nie mają już wina”.

Wiemy, że teologia św. Jana jest dojrzała i bardzo głęboka, często ukryta „w znakach” i symbolach.

Wino jest dla ludzi Wschodu znakiem radości i wesela. Jest napojem bogów.

W symbolice janowej wino wyraża życie w prawdzie i światłości, które światu przynosi Jezus.

W znaku, zapowiedź męki Chrystusa i Jego Krwi przelanej dla naszego odkupienia.

 Stąd słowa Niewiasty z Kany „nie mają już wina”, oznaczają prośbę do Syna, aby rozpoczął swoją zbawczą działalność,  bo tylko ta może napełnić serca ludzkie nową nadzieją i nowym życiem.

W tym Janowym znaczeniu latorośl symbolizująca każdego z nas wszczepionego w prawdziwy winny krzew, którym jest sam Jezusa Chrystus.

Jest zatem znakiem naszego chrztu świętego.

Przez chrzest św. zostaliśmy niejako „wszczepieni” to znaczy, mamy uczestnictwo w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, to znaczy, że w nadziei już jesteśmy zbawieni!

 

3. „Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie.

Te ostre słowa Jezusa odnoszą się do tych z nas, którzy przyjęli chrzest, ale nie chcą wzrastać w wierze.

Św. Jan przyrównuje takich chrześcijan do uschłej latorośli.

Co prawda przyjęli chrzest, ale nic nie robią w tym kierunku, aby ich życie zaowocowało wzrostem wiary, życiem w prawdzie i dobrymi czynami.

Obojętni stają się oni na soki łaski uświęcającej, jakie daje Kościół przez żywe słowo Boże i sakramenty.

 

4. „I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.”

Prosić nam trzeba Boga, aby dla tych osób, którym nie chce  trwać w Jezusie oraz w Kościele i jego  sakramentach, ów „ogień” stał się ogniem miłosierdzia Bożego, a nie ogniem potępienia.

Stałem już w swoim życiu nad człowiekiem umierającym, mającym osiemdziesiąt cztery lata, który odrzucił miłosierdzie Boże pomimo nalegań, aby pojednał się z Bogiem.

Jeżeli komuś wydaje się, że skrucha za popełnione grzechy sama przyjdzie pod koniec życia i rozwiąże problem lekceważenia sobie wiary przez całe życie , to może się naprawdę grubo pomylić!

Pamiętajmy przestrogę św. Pawła:

Bo Bóg nie pozwoli z siebie szydzić!( por. Ga 6,7-8)

 

5. „Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy”.

Co innego dzieje się z „latoroślami”, które zdają sobie sprawę z wielkości daru chrztu świętego  i jako chrześcijanie chcą  odpowiedzialne odpowiedzieć Bogu na ten dar.

Tych to właśnie Bóg oczyszcza z niepotrzebnych pędów: pychy, chciwości i zarozumiałości, aby tym lepiej wydawały owoce prawdy i miłości w swoim życiu.

 

6. „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.”

Ile nieraz musimy doświadczyć błędów i upadków, aby zrozumieć te słowa Jezusa: „Beze Mnie nic uczynić nie możecie!”

 Św. Paweł ku pokrzepieniu powie do nas

 „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. (Flp 4,13).

Cokolwiek, więc robimy, czyńmy to z Chrystusem,  powierzając mu w modlitwie porannej  nasze codzienne obowiązki, a na dobre owoce tego „trwania w Nim” nie trzeba będzie nam długo czekać!

Trzymajmy się zatem Jezusa i za wszelką cenę uzależnijmy się od Niego, jak latorośl od krzewu winnego, jak gałęzie jabłoni czy wiśni od głównego konaru drzewa, czy jego pnia.

Tylko taka i aż taka zależność pozwoli nam przynosić „owoce” w prawdzie i w miłości.

Co więcej, tylko ta zależność może przynieść owoce zbawcze naszych dobrych czynów.

A gdyby uległość wobec  pokusy, wyrwała nas przez grzech ciężki „z krzewu winnego”, którym jest Jezus, to jest od tego konfesjonał, który przez miłosierdzie Boże na nowo „wszczepi” nas w Chrystusa.

Modlitwa: Panie Jezu Chrystusa, pragnę trwać w Tobie, bo bez Ciebie nic nie mogę uczynić. Proszę Cię, niech dobry Ojciec w Niebie, oczyszcza moje serce z pychy i pewności siebie, abym wytrwał do końca mego życia przy Tobie. Amen.

Inne artykuły autora

Wąska droga do zbawienia - 19 sierpnia

Dlaczego bogatemu trudniej... - 17 sierpnia

O drodze ku doskonałości - 16 sierpnia