Służyć Maryi - 14 sierpnia

(Mt 19, 13-15) Przynoszono do Jezusa dzieci, aby położył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: «Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie». Położył na nie ręce i poszedł stamtąd.

Rajmund Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli koło Łodzi 8 stycznia 1894 r. Był drugim z kolei dzieckiem, jego rodzice trudnili się chałupniczym tkactwem. Rodzina posiadała tylko jedną, dużą izbę: w kącie stał piec kuchenny, z drugiej strony cztery warsztaty tkackie, a za przepierzeniem była sypialnia. We wnęce znajdowała się na stoliku figurka Matki Bożej, przy której rodzina rozpoczynała i kończyła modlitwą każdy dzień.

Rodzice, chociaż ubodzy, byli jednak przesiąknięci duchem katolickim i polskim. Należeli do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Ojciec Rajmunda bardzo czynnie udzielał się w parafii. Należał do konspiracji i swoim synom często czytał patriotyczne książki. Pierwsze nauki Rajmund pobierał w domu. Nie było bowiem wtedy szkół polskich, a rodzice nie chcieli posyłać dzieci do szkół rosyjskich. Rajmund sam więc uczył się czytania, pisania i rachunków. Wkrótce zaczął pomagać rodzicom w sklepie. Zdradzał bowiem zdolności matematyczne.

Od najwcześniejszych lat Rajmund wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Jako mały chłopiec kupił sobie figurkę Niepokalanej. Nie był jednak chłopcem idealnym. Pewnego dnia na widok swawoli syna matka odezwała się do niego z wyrzutem: "Mundziu, co z ciebie będzie?" Chłopak zawstydził się i spoważniał; odtąd zaczął oddawać się modlitwie przy domowym ołtarzyku. Miał ok. 12 lat, kiedy prosił Matkę Bożą, aby Ona sama odpowiedziała mu, kim będzie. Jak opowiadał później mamie, pokazała mu się wtedy Maryja trzymająca dwie korony: jedną białą i drugą czerwoną, i zapytała, czy chce je otrzymać. "Biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, czerwona - że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i zniknęła". Działo się to w kościele parafialnym w Pabianicach.

Jako diakon ogłosił manifest oddania się Niepokalanej i walki o Jej cześć i nawrócenie masonów i grzeszników.

Pod koniec lipca 1941 roku z bloku, w którym był o. Kolbe, uciekł jeden z więźniów. Rozwścieczony Rapportführer Karol Frotzsch zwołał na plac apelowy wszystkich więźniów z bloku i wybrał dziesięciu, skazując ich na śmierć głodową. Wśród nich znalazł się także Franciszek Gajowniczek, który osierociłby żonę i dzieci. Wtedy z szeregu wystąpił o. Kolbe i poprosił, aby to jego skazano na śmierć w miejsce Gajowniczka. Na pytanie kim jest, odpowiedział, że jest kapłanem katolickim. Poszedł więc z 9 towarzyszami do bloku 13, zwanego blokiem śmierci. Przyzwyczajony do głodu, przez dwa tygodnie pozostał żywy bez kruszyny chleba i kropli wody. Wreszcie hitlerowcy dobili go zastrzykiem fenolu. Stało się to dnia 14 sierpnia 1941 roku. Była to wigilia uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ciało o. Maksymiliana zostało spalone w krematorium.

1.       Mamę trzeba kochać i z Nią współczuć.

Kiedy zastanawiałem się nad komentarzem do dzisiejszych  czytań związanych z powyższym świętem, napotkałem na przesłanie Matki Bożej do księdza Stefano Gobbiego:

„Trwaj przy Moim Sercu, Mój synu, i nie myśl, o czym masz dzisiaj mówić.

Ja Sama przemówię przez ciebie do Moich dzieci.

Powiem im o wszystkim, czego pragnie Moje Serce.

Pomogę im wyjść z wielkiej oschłości i znużenia.

Moi biedni synowie! Muszą przez cały dzień słuchać długich i skomplikowanych wywodów o Mnie. Wysuszają one ich serca, męczą umysły i pozbawiają dusze wszelkiego porywu synowskiego uczucia do Mnie.

Mamy nie trzeba studiować – MAMĘ TRZEBA KOCHAĆ I Z NIĄ WSPÓŁODCZUWAĆ.

 Jakże mało tu modlitwy! Rano Msza św., wieczorem krótki Różaniec i nic więcej. Cały dzień tylko słowa.

Powiem im przez ciebie, że - aby Mnie uczcić - trzeba się więcej modlić, a mniej mówić.

Pragnę serc i dusz Moich synów. Chcę je napełnić miłością do Mnie.”

(St. Gobbi, Do kapłanów…, Mamę trzeba kochać i z Nią współodczuwać, nr 16, 1973 )

 

2.       Gotowi do walki o Kościół i Ewangelię.

Co mamy więc czynić?

„Powinni się przygotowywać. Mają być gotowi:

- Na Moje rozkazy, bo wkrótce ich wezwę. Wszyscy powinni Mi odpowiedzieć.

- Mają być gotowi, bym mogła się nimi posłużyć do ostatecznej obrony Mego Syna, Mnie Samej, Ewangelii i Kościoła.

- Staną się solą dla tego zupełnie zepsutego świata i światłem zapalonym w ciemności, ogarniającym wszystko.

- Do walki, ponieważ Mój przeciwnik wyśle przeciw nim swoją armię. Będą z nich szydzić, gardzić nimi, prześladować ich, a niektórych nawet zabiją.

- Ja jednak zawsze będę z nimi. Będę się nimi opiekować, bronić ich i pocieszać. Otrę każdą ich łzę tak, jak tylko Mama potrafi to uczynić.

- Do obrony Papieża - tak już osamotnionego w dźwiganiu Krzyża Kościoła. Nastanie chwila, kiedy zostanie on przez wszystkich jakby opuszczony - jak Jezus w drodze na Kalwarię.

Wtedy Moi synowie staną się jego pociechą i obroną. Wraz ze Mną odniosą zwycięstwo w największej bitwie Kościoła.

Na razie, synowie najmilsi, módlcie się, miłujcie, bądźcie jak dzieci.

Tylko Mnie pozwólcie się wychowywać i prowadzić.

(St. Gobbi, Do kapłanów… Oni są moimi kapłanami, nr. 17. 1973).

3.       Pozwolić Maryi siebie wychowywać.

„Umartwiajcie wasze zmysły, aby móc panować nad sobą i nad waszymi nieuporządkowanymi namiętnościami.

Niech wasze oczy staną się prawdziwym zwierciadłem duszy. Otwórzcie je, aby otrzymać i dawać światło dobra i łaski, zamknijcie je natomiast na wszelki wpływ zła i grzechu.

Niech wasz język wypowiada słowa dobroci, miłości i prawdy. Niech najgłębsza cisza otacza zawsze powstanie każdego słowa.

Niech wasz umysł otwiera się tylko na myśli pokoju i miłosierdzia, zrozumienia i zbawienia.

Niech osąd i krytyka, a tym bardziej złośliwość i potępianie, nigdy nawet go nie dotkną.

Niech wasze serce zdecydowanie się zamknie na wszelkie nieuporządkowane przywiązanie do samych siebie, do stworzeń, do świata, w którym żyjecie, aby mogło się otworzyć na pełnię miłości do Boga i do bliźniego.

W Moim Niepokalanym Sercu wychowam was wszystkich do czystej miłości.

Oto pokuta, o którą was proszę, Moi najmilsi synowie.

Oto umartwienie, które powinniście praktykować, aby się przysposobić do oczekującego was zadania i uciec przed niebezpiecznymi zasadzkami, zastawionymi przez Mojego przeciwnika.

 

W czystości, ciszy i wierności kroczcie każdego dnia za waszą Matką, prowadzącą was drogą Jezusa Ukrzyżowanego.

To droga wyrzeczenia i doskonałego posłuszeństwa, cierpienia i ofiary.

Tę drogę na Kalwarię również wy macie przemierzać, niosąc każdego dnia wasz krzyż i idąc za Jezusem, aż do wypełnienia się Paschy. Przez to dacie Mi również ogromną moc wstawienniczą, dzięki której będę mogła rozewrzeć złotą bramę Serca Mojego Syna, aby rozlał pełnię Swego Miłosierdzia. (...)”

 

4.       Poświęcić się Maryi.

Co znaczy Mnie się poświęcić:

- żyć dla Mnie,

- odczuwać jak Ja,

- kochać i cierpieć ze Mną z powodu wielkich, czekających was wydarzeń.

(St. Gobbi, Do kapłanów…,Chcę ich zbawić, nr 21, 1973).

 

Z Ksiegi Jozuiego.

«Bójcie się Pana i służcie Mu ze szczerością i wiernością! Usuńcie bóstwa, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki i w Egipcie, a służcie Panu! Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu».(Joz 24, 14-15).

Inne artykuły autora

Wąska droga do zbawienia - 19 sierpnia

Dlaczego bogatemu trudniej... - 17 sierpnia

O drodze ku doskonałości - 16 sierpnia